sobota, 12 września 2015

Afera w klasie II D

Wybaczcie, że na samym początku posty pojawiają się nieregularnie, ale nie było zbyt wiele czasu na blogowanie + małe problemy z komputerem. Nadrobię to wszystko dzisiaj.


środa,9 września 2015

W szkole pani od niemca, w związku ze zbliżającym się dniem języków obcych, ogłosiła konkurs. Coś w stylu "Jednego z dziesięciu", tylko że na 5 osób. Reszta szczegółów później. Powiem tylko, że klasa wytypowała mnie jako główną ( o ja! (mam zwyczaj nie kończyć tego wyrażenia )).
Ale nie to miało być główną atrakcją tego posta, lecz sprawa wycieczki na pokazy fizyczne. Oczywiście cała klasa się zapisała. Tylko że...
Wszystko zaczęło się na lekcji anglika z naszą wychowawczynią. Po raz kolejny pojawiła się skarga od nauczycieli na Czajkowskiego. Chłopak nie umiał trzymać języka za zębami w odpowiednich momentach i pyskował na całego.
- Masz się poprawić, a cała klasa ci pomoże. Jeśli jeszcze ktoś przyjdzie ze skargą na ciebie, to nikt nie pojedzie na pokazy fizyczne.
Oczywiście zaczęły się głośne protesty. Mimo że nasza wychowawczyni jest naprawdę fajna, ma jedną wadę: trudno ją przekonać do zmiany zdania. Zamknęła dyskusje stanowczym tonem i wróciła do tematu lekcji.
Jak na nieszczęście, następną mieliśmy chemię. Pani zostawiła nas w klasie i wróciła do pokoju po dziennik. Chłopaki automatycznie zamienili się w dzieci. Podbiegli do tablicy i zaczęli rysować. Angelika stanęła koło drzwi.
- Idzie. - szepnęła po kilku minutach.
Cała zgraja baranów (przepraszam za wyrażenie) stratowała wszystko, co się dało i usiadła na swoich miejscach.
I wtedy cała klasa ujrzała napis na środku tablicy:

Wlazło to kupa

Ewidentnie było to dzieło Czajkowskiego. Tylko on w całej klasie tak okropnie pisze.
Pierwszy zareagował Daniel. Z kawałkiem kredy w ręce, z którą uciekł od tablicy, podbiegł i chwycił gąbkę.
W tej samej chwili do sali weszła nauczycielka. Pierwszym, co zobaczyła, był Daniel stojący przed obrażającym ją napisem.
- No tego po tobie się nie spodziewałam.
- Przepraszam panią. - pochylił głowę w geście pokory.
- Nie przepraszaj, tylko zetrzyj to i do ławki. Na przerwie porozmawiam sobie z twoją wychowawczynią.
Osobiście mnie trochę zdziwiło, że Daniel nie wkopał Adriana. Zawsze zganiał na wszystkich, tylko nie na siebie. Nie ważne czy chodziło to o jakąś kłótnie czy błąd w pracy grupowej. Po prostu miał taki charakter.
Tego dnia zdarzył się również epizod na WF-ie, jednak ja wówczas miałam informę. Chyba chodziło o to, że ktoś ukrył dziennik. Sama do końca nie zrozumiałam, kto w końcu ponosi odpowiedzialność.

czwartek, 10 września 2015

Myślę, że z tego dnia przytoczę jeszcze zdarzenie z religii. Katechetka tłumaczyła nam, co to znaczy być wolnym (Kwiatkowska na okrągło o tym mówi, a akurat mieliśmy temat : "Chcę być wolnym", więc nikt tak naprawdę nie słuchał (może za wyjątkiem Magdaleny Sienkiewicz, mojej przyjaciółki, z którą siedzę)).
- Ehhh... -westchnął Czajkowski - Czy musi pani na okrągło mówić o tym samym? Już wiemy, że mamy nie ćpać, bo się zniewolimy.
- Kto to powiedział? - zapytała się katechetka
Cisza.
- Pytam się, kto to powiedział? - Kwiatkowska powiedziała to swoim lodowatym tonem.
W końcu wstał Witek.
- To ja. - oznajmił wypranym z emocji głosem.
- Witek, tego się po tobie nie spodziewałam. Marsz do wychowawcy.
- Ale teraz naszej pani nie ma. Zaczyna lekcję dopiero za godzinę.
- Świetnie! To ja sobie z nią pogadam, jaki to jesteś kulturalny. Oj, nie będziesz miał bardzo dobrego na semestr; już ja się o to postaram.

Potem mieliśmy małe spotkanie z wychowawcą.
- Nie podobają mi się te afery, o których słyszę od wczoraj. Zawiodłam się na was. Postanowiłam, że nikt nie pojedzie na pokazy fizyczne.
Po klasie przeszedł pomruk niezadowolenia.
Wtedy Adrian wstał.
- Proszę pani. - powiedział - Bo to wszystko moja wina. To ja napisałem to o Wlazłowskiej, ukryłem dziennik i odpyskowałem na religii. Proszę ich za to nie winić.
Pani na chwilę się zamyśliła.
- No dobrze. Skoro tak się troszczysz o klasę, to mogą jechać. Ale ty za karę będziesz musiał zostać i przyjść do szkoły. Wymyślimy ci jakieś zajęcie.

I tak oto Czajkowski został bohaterem klasy (a przynajmniej do czasu wycieczki).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz