Siema ludzie, nauczyciele i inni. Ostatnio w klasie nie dzieje się kompletnie nic. No prawie nic. Przedwczoraj Witek na WF-ie uszkodził sobie nogę (ponoć Szczepański mu w tym pomógł), jednak nic konkretnego nie da się wyłowić. W środę ma wrócić do szkoły.
W sumie powinnam teraz uczyć się słówek do niemca, ale jak widać, robię coś całkowicie innego.
A co w szkole? Polonistka jak zwykle dostaje szału, gdy słyszy śmiechy Mariana. Cały czas się zastanawiam, co ona ma z tym serem. "Czy ktoś zamiast godła powiesił kawał sera, że tak się śmiejecie?". Albo: " Czy ktoś przyniósł ser, że tak rżycie?". To staje się nie do wytrzymania. Serio! Nagrajcie sobie na telefon, jak mówicie te zdania, a potem słuchajcie ich przez 45 minut.
Z. G. R. O. Z. A.
A co do ciekawszych momentów, to zdarzył się jeden na WOSie. Mieliśmy do domu wypracowanie, kto jest twoim autorytetem. Nasz genialny Skrzeku ( tu chodzi o Sadko Mariana) dosłownie zerżnął z internetu o Annie Dymnej (wiem, bo sama spisywałam z neta:-)).
- Wesz co, Marian? No trochę za krótko. - powiedziała Królikowska, nauczycielka WOSu. - Trzeba było napisać, jaką organizację charytatywną założyła. Brakowało mi w tym jeszcze kim ona jest. No więc, czym się zajmuje?
- Yyyyyyyy.......... - odpowiedział Marian - To słynna piosenkarka.
Reakcja klasy, a w tym mnie, jest nazbyt oczywista.
- No kochany, za to najwyżej mogę ci postawić trójkę.
Albo na polskim:
- Walczak! Spokój! Bo postawię ci pałę!
- Ale proszę panią, ja mam dziewczynę.
A na koniec: the Best of Beka ze szkoły

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz