Siema ludzie, klasowe błazny i inni. Sorry, że tak dawno nie pisałam, ale mam nauki po uszy. Staruję już w kilku konkursach (połowę z przymusu, bo KTOŚ musiał). Oprócz tego muszę w ten weekend przeczytać "Kamienie na szaniec", bo w poniedziałek już omawiamy. Streszczę wam dzisiaj krótką relację z paru przedmiotów.
W środę (czyli wczoraj) zaczęliśmy od matmy. Do klasy przyszedł Gruby (Wachowski Adam), który niedawno wrócił z sanatorium. Oczywiście klasa zdążyła naopowiadać nauczycielowi, jaki to on jest zły. "On w szóstej klasie zdjął drzwi z ramy."- powiedział ktoś z mojej starej ekipy.
Na wejściu oczywiście usprawiedliwienia. No więc wstałam.
- Chciałam zgłosić nieprzygotowanie. - powiedziałam. Jestem takim leniem, że zamiast uczyć się algebry czy czegoś tam, oglądałam serial na necie.
- Ty sobie żartujesz? - zapytał się nauczyciel.
- Yyyyyyy..... Nie?
Osobiście czułam się dość dziwnie. To już nie mogę nie odrobić pracy domowej?
Na szczęście (lub nie) przeszliśmy do tematu.
Teraz będę musiała wytłumaczyć wam mechanizm, jaki funkcjonuje na lekcji matematyki. Otóż pan Sławiński (dość fajny nauczyciel) na początek wybiera osobę ze zgłaszających się. Gościu podchodzi do tablicy, rozwiązuje przykład i wybiera następną osobę. Dlaczego to jest fajne? Bo można się zemścić na nielubianym przez nas uczniu. A dlaczego to jest słabe? Osoba może podejść do tablicy tylko raz, a jeśli się ktoś zgłosi, to wybiera z nich.
Oczywiście na pierwszy ogień do tablicy pchnęli Adama. Przykład został szybko sprawnie rozwiązany (że co?). Adamowi nigdy nie chciało się uczyć, toteż się zdziwiłam, że tak szybko odszedł od tablicy (a może był to po prostu prosty przykład?). Kiedy usiadł, nauczyciel oświadczył:
- Tyle mi naopowiadali o tobie, że jesteś taki rozrabiaka, a tu siedzisz spokojnie. A tak w ogóle, co miałeś z matematyki?
- Czwórę.
- Gruby miał czwórę z matmy? - zaczęli się pytać wszyscy na około.
- A na koniec roku?
- Dwóję.
Wszyscy w klasie wybuchnęli śmiechem.
Minęło paręnaście minut. Broniek zaczął błagać Magdę Sierpską, by zgłosiła się do następnego przykładu. Wyczuł, że za chwilę będzie musiał iść do tablicy.
- Bronisław Walczak. - powiedziała osoba przed tablicą.
- Ale dlaczego ja?
Ręka Magdy powędrowała w górę.
- Widzicie? Magda chce iść do przykładu.
- Magda, chodź. - nauczyciel zaprosił ja gestem ręki do tablicy.
- Ale ja wybrałam Walczaka.
- Ale on jej ustąpił.
- Ale ona była dwa razy.
- No bez przesady. Chcecie całą lekcję jeden przykład robić?
- Skąd pan wiedział? - spytał się Daniel.
Oraz skomiksowana wersja riposty Brońka (który jest niezwykle podobny do Kowalskiego). Jak zwykle Walczak gwiazdą polaka. Tym razem Czajkowski zwiał z lekcji, by nie być przepytany przez panią (kara za zbyt dobre riposty).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz